"Każda podróż zaczyna się przecież od oczekiwania, od jakiejś wizji tego, co chcemy zobaczyć, co poznać chcemy." Dariusz Czaja, Gdzieś dalej, gdzie indziej
Showing posts with label Romania. Show all posts
Showing posts with label Romania. Show all posts

Friday, 3 February 2012

Bukowina. Malowane cerkwie

Bucovina. Painted Churches


   Jeszcze kilka miesięcy temu Rumunia była dla mnie białą plamą na mapie Europy. Sprawiło mi więc ogromną radość poznawanie choć niewielkiego wycinka tego niemałego przecież kraju. Dzielę się zatem kolejnymi ciekwostkami. Tym razem wspominam wizytę w Klasztorach Voronet i Humor.
   Just a few months ago Romania was uncharted territory on the European map for me. It was a great joy getting to know even a small part of this albeit not small country. I will share some titbits then. This time I recollect my visit to monasteries Voronet and Humor.

Mânăstirea Voroneț. Biserica Sfantul Gheorghe
   
   "Kaplica Sykstyńska Wschodu" - takie miano przylgnęło do cerkwi w Voronecie. Przypomnę tu w skrócie, że prace konserwatorskie prowadzone w latach 1980-1994 w Pałacu Watykańskim, jak powszechnie wiadomo, na zawsze zmieniły pojęcie o kolorystyce fresków Michała Anioła. Odkryto bowiem, że pierwotne jarmarczne kolory nie dotrwały do naszych czasów. Tymczasem, mołdawskie polichromie zewnętrzne powstały w tym samym okresie co dzieła włoskiego mistrza i po dziś dzień nie wyblakły! 
   "The Sistine Chapel of the East" - that name clung to the Voronet church. Of note is that conservation works, carried out in 1980-1994 in the Apostolic Palace, changed for ever our knowledge of Michaelangelo's use of colour. It was discovered that, original motley colours did not survive to our times, whereas Moldavian external polychromy which came from the same time as Italian master's ones, have not faded even to this day!

Mânăstirea Voroneț. Biserica Sfantul Gheorghe. Drzewo Jessego (fragm.)

   Jedna z hipotez głosi iż, niespotykaną trwałość ikon mołdawskich uzyskano dzięki wyjątkowej technice wykonania, łączącej w sobie elementy techniki bizantyjskiej z techniką środkowo-europejską. Elementem o kluczowym znaczeniu byłoby w tym połączeniu otynkowanie ścian zaprawą zawierającą m.in wapno i kazeinę. Ta ostania to, upraszczając, ser z krowiego mleka [Istudor: 2008] (1).
   One of the hypothesis announces that the unusual durability of Moldavian icons was achieved due to the exceptional execution technique that merged elements of Byzantine technique and Central-European one. The element with crucial importance in this merge was plastering walls with mixture of fresh lime and casein. That last mentioned substance, oversimplifying, is cow cheese [Istudor: 2008] (1).

   Historycy sztuki, dostrzegając wyjątkowość mołdawskich ikon, posługują się nazwą "Voronet Blue" na określenie odcienia błękitu ze ściany tej najsłynniejszej z bukowińskich świątyń.
   Art historians, noticing the exceptional character of Moldavian icons, are using "Voronet Blue" name to call the shade of blue from the wall of this the most famous of Bucovian churches.

Mânăstirea Voroneț. Biserica Sfantul Gheorghe     
   
   Kolejną ciekawostką jest fakt, iż ikony z Voronetu (XVI w.) napisane zostały na długo przed powszechnym stosowaniem łacińskiego alfabetu w Mołdawii. Wszelkie teksty zamieszczone na ścianach malowanych cerkwi zapisano cyrylicą. 
  W Królestwie Rumunii w 1860 roku oficjalnie uregulowano zasady pisowni w języku rumuńskim rezygnując z cyrylicy, a w efekcie umocniono unikalne w skali światowej połączenie prawosławnej tradycji i łacińskiego zapisu. Współczesne ikony rumuńskie uwzględniają tę historyczną zmianę.
    Another titbit is the fact that icons form Voronet (XVI c.) were written long before the popular use of the Latin alphabet in Moldavia. All the texts on the painted churches walls are written in Cyrillic.
   In the Kingdom of Romania in 1860 rules of writing in Romanian language were officially regulated and Romanians resigned from Cyrillic. In effect, it strengthened the unique combination of Orthodox tradition and Latin script. Contemporary Romanian icons reflect that historical change.

Mânăstirea Voroneț. Biserica Sfantul Gheorghe. Niebo/Heaven (Sąd Ostateczny. (fragm))
   
   "Życiu" ikon mołdawskich we współczesnych wierzeniach religijnych mieszkańców Bukowiny przyjrzała się krakowska antropolog kultury Ewa Kocój. Napisana przez nią (zawierająca własne badania terenowe) rozprawa zatytułowana "Świątynie. Postacie. Ikony" została uznana przez Narodowe Centrum Kultury za najlepszą polską pracę doktorską z dziedziny nauk o kulturze w 2005 roku.
   "Life" of Moldavian icons in contemporary religious beliefs of Bucovina people was researched by anthropologist of culture Ewa Kocój. The book she wrote as a result of her  work (which includes her own primary research) was recognised by the National Centre of Culture as the best  Polish doctorate dissertation in the field of cultural science in 2005.

Mănăstirea Humorului. Biserica "Adormirea Maicii Domnului"

   Ikony mołdawskie można rozumieć nie tylko jako realizację pewnego programu teologicznego, ale również jako księgę niepiśmiennego chłopstwa: Biblię pauperum, oswajającą lud ze świętymi motywami za pomocą obrazu. Taka "Biblia w obrazkach" była jednak podatna na wybiórczość w odbiorze i podlegała (i podlega po dziś dzień) przefiltrowaniu przez wątki lokalnego folkloru. W transkrypcjach wywiadów wspomnianych wcześniej badań etnologicznych przeczytać więc możemy, na przykład, że Święty Jerzy też był Rumunem [Kocój: 2006] (2).
   Moldavian icons can be understood not only as realisations of a certain theological programme, but also as a book of unlettered: the Biblia Pauperum, that accustoms the people with saint motives through images. However such a "Bible in pictures" tended to be (and tends to be nowadays) prone to be peculiarly filtered by elements of local folklore.  So, for example, in transcriptions of interviews of the study, which was mentioned above, we can find out that Saint George was Romanian [Kocój: 2006] (2).

Mănăstirea Humorului. Biserica "Adormirea Maicii Domnului"

Mănăstirea Humorului. Biserica "Adormirea Maicii Domnului"

   Cykl poświęcony rumuńskiej Mołdawii zamykam niezwykłym przedstawieniem piekła zdobiącym zewnętrzną ścianę klasztoru Humor.
     I would like to close this series dedicated to Romanian Moldavia with an extraordinary representaion of Hell that came from external wall of the Humor Monastery.

Mănăstirea Humorului. Biserica "Adormirea Maicii Domnului”. Piekło/Hell

   Mołdawskie cerkwie (w tym świątynie Voronet i Humor) zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO w 1993 roku (3).
   Churches of Moldavia (including Voronet and Humor) have been listed as UNESCO World Heritage Sites since 1993 (3).


Źródła/Sources:
(1) Ioan Istudor, The Church of Voronet Monastery. Technical considerations of the mural paintings, w: E-conservation Magazine, Issue 7, 2008
http://www.e-conservationline.com/content/view/638/220/
(2) Ewa Kocój, Świątynie, Postacie, Ikony. Malowane cerkwie i monastyry Bukowiny Południowej w wyobrażeniach rumuńskich. Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kraków: 2006
(3) UNESCO Website, The List, Churches of Moldavia, http://whc.unesco.org/en/list/598/

Saturday, 14 January 2012

Bukowina. Polska emigracja w Rumunii.

   Polacy bukowińscy to przede wszystkim potomkowie górników z okolic Wieliczki i Bochni przesiedlonych tu wraz z rodzinami dwa stulecia temu przez władze austriackie. Mieszkańcy wiosek są dwujęzyczni a dzieci języka polskiego uczą się także w szkołach. Polacy w Rumunii mają status mniejszości narodowej. Więcej informacji na ich temat znaleźć możecie na stronach Polonii w Rumunii oraz Związku Polaków w Rumunii.



   Rada praktyczna dla wizytujących polskie wsie na Bukowinie: jeśli kiedykolwiek trasa waszych podróży zaprowadzi was w miejsce ze zdjęcia powyżej, a Sat Nav powie wam, że to najszybsza droga pomiędzy Pleszą a Nowym Sołońcem to go zignorujcie. Fakt, że zjechałam z górki w tle z tylko jednym niegroźnym wgnieceniem na misce olejowej był oznaką szczególnej opieki sił wyższych o mocy wprost proporcjonalnej do ilości odwiedzonych w Rumunii klasztorów. Generalnie, na bukowińskich szlakach odradzam kontynuowania jazdy samochodem w miejscu gdzie kończy się asfalt.

   Plesza, ostatnie chwile przed dramatycznym zjazdem z górki:

Plesza

   Cmentarz w Nowym Sołońcu:


   Kopalnia soli oraz rzymsko-katolicka Bazylika Mniejsza w Kaczyce:







Thursday, 5 January 2012

Iași. Dotykanie ikon



Mănăstirea Cetăţuia
Mănăstirea Gollia
Mănăstirea Galata
Mănăstirea Frumoasa
   Całowanie, przytulanie czoła lub policzka oraz muskanie ikony opuszkami palców: oto lista czułości jakich byłam świadkiem we wnętrzach prawosławnych cerkwi. Postacie w chustach, czapach i gołogłowe zamierały na krótkie chwile dotykając świętych wizerunków a mnie nagle przestały dziwić olbrzymie plamy w centralnych partiach ikon. Oprawione w ramę nie znaczy tu wcale nietykalne.
   Kissing, snuggling foreheads and cheeks and brushing icons with fingertips: that is the list of caresses I witnessed in Orthodox churches' interiors by visitors to the icons. People in shawls, hats or hatless stayed frozen for short moments touching saint images and I sudddenly realized  the origin of large blurs and smudges in the centre of icons. Framed does not mean untouchable here.


   Poniżej: sklepienie świątyni klasztoru Golia przy pełnym oświetleniu oraz tonący w mroku kościół klasztoru Galata.
   Below:  the Golia church vault in full light and Galata church in darkness.


Monday, 2 January 2012

Iași. Bez przewodnika




   Pietonalul Lapusneanu.

  
   Piaţa Unirii. 


   Okna, okna...




   i jeszcze raz okna.



    Panorama Iasi ze wzgórza Dealul Munteni.


   Pomnik ofiar pogromu 1941 roku i kirchol Cimitirul evreiesc.

Thursday, 15 December 2011

Sihla - smaki Rumunii.

   Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, w dalekim lesie... Dokładnie tam, w krainie pustelników i świętych mnichów, gdzieś na skraju świata (a na pewno Unii Europejskiej), trójka polskich turystów w uznaniu za próbę porozumiewania się w języku rumuńskim została zaproszona przez wesołych zakonników na obiad.
   Over the hills and far away, deep in the forest... Yes, exactly there, in the land of hermits and holy monks, somewhere at the world's edge (at least at the EU's edge), three Polish turists were invited by cheerful friars for dinner in recognition to their attempts to speak Romanian.

 W klasztorze Sihla stołują się okoliczni drwale i ubodzy. To pomiędzy nimi zasiedliśmy. Sponad skromnych, metalowych misek spoglądały na nas z uprzejmym zaciekawieniem smutne oczy rumuńskich chłopów.
   There are local woodcutters and the poor who dine at Sihla Monastery. We sat among them at the table. Sad eyes of Romanian pesants were looking at us with utmost interest.

 Posiłek jakim zostaliśmy poczęstowani to absolutna klasyka rumuńskiej kuchni (ale ani grama mamałygi!) - poznana przez nas w pięknej, skromnej formie.
   The meal we were treated to, was absolutely Romanian cuisine classics (but no mamaliga at all!) - experienced by us in beautiful, modest form.

Menu:
  • Ciorba de peste (zupa rybna/fish soup)
  • Saramura (rybna/fish) - podana z chlebem/with bread
  • Sarmale in foi de vita (mini gołąbki, tu w wersji ryż z warzywami zawinięte w liść winny/vine leaves stuffed with rice and vegs)
  • Sarmale in foi de varza (mini gołąbki z ryżu i warzyw zawinięte w liść kapusty/cabbage leaves stuffed with rice and vegs)
  • Terci de ovaz (owsianka na słodko/sweet porridge)




Monday, 5 December 2011

Rumunia, Mołdawia, Region Neamț, Agapia

   Ten pierwszy wpis to obrazki z otulonej lasem wioski, którą zamykają białe mury klasztoru Agapia din Vale. Rześkim, słonecznym, listopadowym porankiem wkroczyliśmy na jego jasny dziedziniec. W bramie otoczyli nas starcy sprzedający za kilka lei lokalne wiktuały, które zapewne wcześniej zostały ofiarowane im przez mniszki. 
   In this first post there are pictures from a forest-wrapped village, which ends with white walls of Agapia din Vale Monastery. On a  brisk, sunny, November morning we entered its bright court. At the gate we were surrounded by elderlies who tried to sell us local victuals, which earlier had probably been given to them by nuns.

   
   Cisza. O tej porze roku nie ma tu turystów. Mieliśmy więc tylko dla siebie przestrzeń klasztornego kościoła, którego wnętrze zdobią malowidła wykonane przez młodego Nicolae Grigorescu.
   Silence. There were no tourists that appear here during the season. So, we had to ourselves the space of the monastery church, which interior walls were decorated by painter Nicolae Grigorescu in his younger years.

   
   Mniszki napotykaliśmy w każdym zakątku wsi. Przemykały między opłotkami dzierżąc w dłoniach wiaderka lub torby i równie dyskretnie jak się pojawły, tak znikały. Na pustych, piaszczystych drogach nasza uwagę przyciągały studnie, które są ciągle czynne i dodają nieco uroku skromnym zagrodom.
   We met nuns in every corner of the village. They flitted between fences carrying buckets or bags in their hands and they disappeared, equally discreetly as they appeared. On empty, sandy roads our attention was turned to wells, which are still in use and add some charm to humble homesteads.


   Nieodłączną częścią rustykalnego krajobrazu Mołdawii jest koń zaprzągnięty do wozu. Mijaliśmy ich dziesiątki zarówno na wiejskich drogach jak i na trasach szybkiego ruchu. Wozy Romi odróżniają się od tych należących do rumuńskich chłopów kolorowymi, pstrokatymi malunkami.
   An intrinsic part of rustic landscape of Moldavia is a horse harnessed to a cart. We passed dozens of them both on village and A roads. Romi carts distinguish from the ones that belong to Romanian pesants by motley colours paintings.

  
   W trakcie naszego spaceru po Agapi zajrzeliśmy do przydrożnej kaplicy. Baby świece tam paliły... 
  During our walk through Agapia we stopped at a chapel where two women were burning candles.